Tak — jeśli Twoja trasa obejmuje regiony z aktywną transmisją malarii, Malarone warto (a często należy) wziąć. To standardowa ochrona w wielu krajach tropikalnych, zwłaszcza przy krótszych wyjazdach typu „miasto + plaża + safari”.
Gdzie koniecznie zabrać (wysokie ryzyko / szerokie rekomendacje):
– Afryka Subsaharyjska: m.in. Tanzania (w tym Zanzibar), Kenia, Uganda, Rwanda, Ghana, Senegal, Namibia (niżej położone rejony) — ogólnie obszary poniżej ok. 1800 m n.p.m.
– Melanezja: Papua-Nowa Gwinea, Wyspy Salomona — wysoka zapadalność, przewaga P. falciparum.
– Azja Południowo-Wschodnia (selektywnie): strefy przygraniczne i tereny wiejskie na trasie Tajlandia–Laos–Kambodża–Mjanma.
– Ameryki: Haiti; lokalnie ogniska w wybranych rejonach innych krajów tropikalnych.
Gdzie warto rozważyć (po doprecyzowaniu trasy):
– Miejsca o ogniskowym ryzyku lub z dużą różnicą miasto/wieś — np. część Tajlandii poza kurortami, wybrane rejony Dominikany.
– Decyzja zależy od dokładnej lokalizacji, pory roku, długości pobytu, stylu podróży (eco-lodże, wioski przy wodzie vs hotele w miastach) i planowanych aktywności (nocne przejazdy, biwaki).
Gdzie zwykle nie trzeba (status malaria-free / bardzo niskie ryzyko):
– Sri Lanka (utrzymywany status eliminacji).
– Wiele wysp karaibskich (np. Jamaika, Barbados, Kuba, Aruba) — ochrona przed ukłuciami nadal obowiązkowa.
Ostatnia aktualizacja: 21 października 2025