Nie, Lerivon nie jest lekiem uzależniającym w rozumieniu uzależnienia fizycznego ani psychicznego. Nie działa jak benzodiazepiny czy tzw. Z-leki, które mogą wywoływać tolerancję, głód leku i konieczność ciągłego zwiększania dawki.
Lerivon (mianseryna) należy do leków przeciwdepresyjnych i nie stymuluje układu nagrody w mózgu, czyli tego mechanizmu, który odpowiada za uzależnienia. Nie daje „kopa”, euforii ani uczucia, że bez tabletki nie da się funkcjonować. U większości osób dawka nie musi być zwiększana, żeby utrzymać ten sam efekt, co już samo w sobie odróżnia go od leków uzależniających.
Często pojawia się jednak inne zjawisko, które bywa mylone z uzależnieniem: przyzwyczajenie do lepszego snu lub uspokojenia. Jeśli ktoś brał Lerivon głównie na sen i nagle go odstawi, może zauważyć:
To nie jest zespół uzależnienia, tylko powrót problemów, które lek wcześniej łagodził. Organizm nie „domaga się” leku, tylko znowu reaguje tak, jak przed leczeniem. Z tego powodu wiele osób ma wrażenie, że „bez Lerivonu nie da się spać”, choć w rzeczywistości to bezsenność była punktem wyjścia.
W porównaniu z typowymi lekami nasennymi Lerivon jest często uznawany za bezpieczniejszą opcję długoterminową, właśnie dlatego, że:
Ostatnia aktualizacja: 28 grudnia 2025