« Powrót do Finaster (finasteryd)
Zacząłem brać ten lek w styczniu 2026 i teraz mamy już prawie kwiecień. Na początku długo nie mogłem ocenić, czy w ogóle działa, bo przez pierwsze miesiące nie widziałem praktycznie żadnej wyraźnej poprawy. Dopiero po około 3 miesiącach zacząłem zauważać pierwsze widoczne efekty. Przez ten czas miałem też wątpliwości, czy w ogóle reaguję na lek, bo nie pojawiły się u mnie żadne skutki uboczne, dosłownie nic. Nawet minimalne objawy się nie pojawiły, a ja trochę naiwnie zawsze miałem w głowie, że skoro lek działa, to człowiek powinien chociaż coś odczuć. Właśnie dlatego ten całkowity brak działań niepożądanych trochę mnie niepokoił i zastanawiałem się, czy finasteryd w ogóle u mnie działa. Mimo że na pozytywne efekty trzeba było trochę poczekać, to teraz patrzę na ten lek dużo lepiej. Na ten moment uważam, że to naprawdę bardzo mi pomogło, szczególnie jeśli chodzi o pewność siebie i podejście do własnego wyglądu. Na razie dałbym 4 gwiazdki, bo jestem zadowolony z tego, co już się udało osiągnąć, ale liczę na to, że przy dalszym stosowaniu efekty będą jeszcze lepsze.
U mnie osobiście ten lek sprawdza się bardzo dobrze i przez cały ten czas nie zauważyłem żadnych większych skutków ubocznych, a przynajmniej żadnych takich, które bym jednoznacznie z nim powiązał. Stosuję go już od około 18 lat i naprawdę widzę różnicę — mam wyraźnie więcej włosów, są też grubsze i gęstsze praktycznie na całej głowie. U mnie zatrzymało się również cofanie linii włosów, więc pod tym względem jestem bardzo zadowolony z efektów. Szczerze mówiąc, lek działa u mnie tak dobrze i tak długo, że trochę boję się go odstawić. Mam wrażenie, że gdybym przestał go brać, to mógłbym stracić to, co udało się utrzymać przez te wszystkie lata. Słyszałem też, że taka mała dawka stosowana na włosy może przy okazji mieć jakiś korzystny wpływ na starzejącą się prostatę, ale ile w tym prawdy, to już trudno mi powiedzieć.
Na początku miałem spore opory przed rozpoczęciem tego leczenia, bo naczytałem się mnóstwa negatywnych opinii i szczerze mówiąc trochę się nakręciłem na skutki uboczne. Teraz jednak cieszę się, że nie zrezygnowałem tylko dlatego, że inni mieli złe doświadczenia, bo u mnie jak dotąd nie pojawiły się żadne wyraźne skutki uboczne. Nie zauważyłem u siebie problemów z erekcją, wytrysk wygląda normalnie, a libido wcale mi nie spadło. Powiedziałbym nawet, że pod tym względem jest u mnie tak samo jak wcześniej, a może momentami nawet lepiej. To właśnie tego obawiałem się najbardziej, dlatego tym bardziej odczułem ulgę, kiedy okazało się, że organizm dobrze to znosi. Jeśli chodzi o włosy, to zaczynam już widzieć pierwsze efekty i jestem z tego zadowolony. U mnie włosy stopniowo zaczynają odrastać, więc na ten moment oceniam terapię pozytywnie. Biorę też minoksydyl doustny, więc pewnie całość leczenia razem daje taki efekt. Z mojego punktu widzenia nie warto od razu zakładać najgorszego tylko dlatego, że w internecie widać dużo negatywnych opinii. Każdy reaguje inaczej i to, że ktoś miał działania niepożądane, nie znaczy automatycznie, że u wszystkich będzie tak samo. U mnie jak na razie wszystko przebiega dobrze, więc jestem zadowolony i mam nadzieję, że będzie tylko lepiej.
Moim zdaniem ten lek rzeczywiście może być skuteczny na wypadanie włosów, ale u mnie okazał się niestety bardzo problematyczny pod względem skutków ubocznych. Już po miesiącu stosowania zdecydowałem się go odstawić, bo uznałem, że to po prostu nie jest dla mnie warte takiego obciążenia. Co gorsza, mimo odstawienia część objawów nie zniknęła od razu. Minęło około 10 miesięcy, a niektóre skutki uboczne nadal są u mnie zauważalne. Chodzi przede wszystkim o to, że nasienie nie jest już wyrzucane z taką siłą jak wcześniej, jego ilość się zmniejszyła, a do tego zauważyłem też pewien spadek libido. Nie twierdzę, że tak będzie u każdego, bo wiadomo, każdy organizm reaguje inaczej, ale u mnie bilans był po prostu niekorzystny. Jeśli ktoś bardzo źle znosi utratę włosów, to moim zdaniem warto przynajmniej rozważyć opcje miejscowe, zamiast od razu iść w tabletki. Mam też wrażenie, że nie wszyscy otwarcie mówią o takich działaniach niepożądanych, więc dobrze mieć z tyłu głowy, że skuteczność to jedno, ale tolerancja leku to już druga sprawa.
Mam 52 lata i biorę finasteryd 5 mg już od pięciu lat. U mnie ten lek sprawdził się naprawdę bardzo dobrze. Największa różnica jest taka, że przesypiam całą noc bez ciągłego wstawania do toalety, co wcześniej było dla mnie sporym problemem i naprawdę męczyło na co dzień. Lek bardzo wyraźnie poprawił u mnie problemy z zaleganiem moczu i ogólnie z oddawaniem moczu, więc pod tym względem jestem z niego zadowolony. Komfort życia bardzo mi się poprawił, bo wcześniej te objawy były po prostu uciążliwe, szczególnie nocą. Jeśli chodzi o życie seksualne, to zauważyłem u siebie spadek libido, ale w mojej sytuacji nie było to dla mnie szczególnym problemem. Moja żona przechodzi menopauzę, więc paradoksalnie wyszło to tak, że nasze potrzeby w tym zakresie bardziej się do siebie zbliżyły. Dodatkowo cieszy mnie też to, że przy okazji nadal utrzymuję włosy, więc dla mnie bilans tego leczenia jest zdecydowanie na plus.
U mnie ten lek z jednej strony pomógł na prostatę, bo faktycznie ją zmniejszył, ale niestety odbiło się to też na życiu seksualnym. Zauważyłem, że erekcja jest wyraźnie słabsza i bez wspomagania tabletką na erekcję jest mi naprawdę trudno ją utrzymać. Mam też wrażenie, że członek zrobił się mniejszy niż wcześniej i dodatkowo zaczął się bardziej wyginać w lewą stronę. Nie wiem, czy każdy będzie miał coś takiego, ale u mnie właśnie tak to wyglądało w praktyce. Jeśli chodzi o prostatę, efekt był, ale pod względem seksualnym niestety bilans wyszedł u mnie na minus.
Biorę finasteryd 5 mg już od kilku miesięcy. U mnie faktycznie widać, że obniża libido, a erekcję trudniej jest utrzymać niż wcześniej. Z drugiej strony lek naprawdę pomaga na objawy BPH, czyli łagodnego rozrostu prostaty, więc w praktyce jest to po prostu pewien kompromis między poprawą dolegliwości urologicznych a wpływem na życie seksualne. Osobiście byłbym ostrożny z polecaniem tego leku komuś, kto prowadzi aktywne życie seksualne i przywiązuje do tego dużą wagę. Natomiast w sytuacji takiej jak moja, czyli w małżeństwie bez współżycia, spadek zainteresowania seksem nie okazał się dla mnie szczególnym problemem. W moim przypadku lekarka od początku mówiła otwarcie o możliwych skutkach ubocznych dotyczących seksualności. Wspomniała, że według danych producenta problem ma dotyczyć niewielkiego odsetka mężczyzn, ale jednocześnie zwróciła uwagę, że niektóre niezależne analizy sugerują, iż w praktyce ten odsetek może być wyższy. Powiedziała też, że dla mężczyzn, którzy chcą zachować aktywne życie seksualne albo zależy im na utrzymaniu libido, lepszym wyborem może być dutasteryd. Z kolei dla osób, którym zmniejszenie popędu seksualnego nie przeszkadza albo wręcz nie stanowi problemu, finasteryd może być rozwiązaniem do zaakceptowania. U mnie wygląda to tak, że żona jest w okresie menopauzy i nawet wcześniej nie miała dużej potrzeby współżycia. Ja z kolei nie mam ochoty szukać seksu poza małżeństwem i szczerze mówiąc byłem już zmęczony ciągłym napięciem seksualnym bez realnego ujścia. Dlatego zdecydowałem się spróbować finasterydu i jeśli chodzi o samą prostatę, poprawa jest u mnie naprawdę duża. Powiem nawet szczerze, że w mojej sytuacji życiowej te skutki uboczne nie są dla mnie minusem, a wręcz w pewnym sensie ułatwiły mi funkcjonowanie. Jest jednak jedna rzecz, na którą naprawdę warto uważać — u części mężczyzn finasteryd może wiązać się z obniżeniem nastroju albo depresją. Jeśli coś takiego się pojawia, to dla mnie jest to poważny sygnał ostrzegawczy. U mnie akurat było odwrotnie — paradoksalnie czuję się psychicznie lepiej i jestem spokojniejszy, bo nie mam już tak silnego libido, które wcześniej tylko mnie frustrowało.
Brałem finasteryd 1 mg przez 6 miesięcy w zeszłym roku na wypadanie włosów, mimo że mój lekarz od początku miał pewne obawy przed przepisaniem tego leku. Szczerze mówiąc, w trakcie stosowania nie odczuwałem żadnych naprawdę poważnych skutków ubocznych. Jedyną rzeczą, jaką czasem zauważałem, był ból jąder, ale dopiero później dotarło do mnie, że to też mogło mieć związek z finasterydem. Pierwszego dnia miałem też wrażenie słabszej erekcji i mniejszej ilości nasienia, ale dziś wydaje mi się, że bardziej nakręciłem się psychicznie po przeczytaniu o skutkach ubocznych niż faktycznie był to realny efekt działania leku. Później już nic takiego się nie powtarzało i nie miałem problemów ani z erekcją, ani z wytryskiem. Jeśli chodzi o włosy, to dopiero z perspektywy czasu widzę, jak bardzo ten lek mi pomógł. Wtedy nie doceniałem efektu, ale teraz naprawdę widzę, że włosy były dużo gęstsze, pełniejsze i wyglądały o wiele lepiej, niż mi się wtedy wydawało. Problem polegał na tym, że mimo stosowania przez pół roku włosy nadal trochę wypadały, chociaż na pewno wolniej niż wcześniej, więc uznałem, że lek chyba nie działa aż tak dobrze, jak powinien. Kiedy po 6 miesiącach byłem na kontroli, lekarka nadal miała obawy co do możliwych skutków ubocznych seksualnych i ze względu na mój wiek zasugerowała, żeby jednak odstawić lek. Miałem wątpliwości, ale zgodziłem się, bo wtedy sam nie byłem przekonany, że finasteryd daje mi aż tyle korzyści. Teraz szczerze tego żałuję, bo widzę, że na czubku głowy włosy znowu się przerzedziły, a zakola są bardziej widoczne. Dopiero po odstawieniu człowiek zaczął dostrzegać, że jednak lek działał lepiej, niż mu się wydawało w trakcie stosowania. Coraz częściej myślę o tym, żeby wrócić do finasterydu, ale z tyłu głowy mam obawę, czy tym razem skutki uboczne nie pojawią się nagle i mocniej niż wcześniej. I chyba właśnie to najbardziej mnie teraz blokuje — z jednej strony wiem, że włosom ten lek wyraźnie pomagał, ale z drugiej strony boję się, że przy ponownym podejściu organizm może zareagować inaczej.
Czytanie tych wszystkich strasznych historii innych facetów po finasterydzie potrafi naprawdę nieźle przestraszyć. Sam byłem tym trochę nakręcony, ale biorę go już od około 10 miesięcy i szczerze mówiąc nie zauważyłem u siebie żadnych skutków ubocznych, a jeśli chodzi o włosy, to widzę wyraźne korzyści. Z tego, co czytałem w badaniach, ryzyko powikłań wcale nie wydaje się bardzo duże i dotyczy raczej niewielkiego odsetka mężczyzn. Mnie akurat bardzo uspokoiło to, że zamiast opierać się tylko na opiniach z internetu, zacząłem czytać też bardziej konkretne materiały i publikacje. Dzięki temu człowiek trochę schodzi na ziemię i nie panikuje od razu po przeczytaniu kilku mocnych historii. U mnie jak na razie bilans jest prosty — brak skutków ubocznych i poprawa włosów, więc na ten moment jestem zadowolony. Wiadomo, każdy organizm reaguje inaczej, ale moim zdaniem nie warto od razu zakładać najgorszego tylko dlatego, że negatywne opinie najbardziej rzucają się w oczy.
Biorę ten lek dopiero 6 dni, a już zdążyłem zauważyć u siebie sporo skutków ubocznych. U mnie pojawiła się taka mgła mózgowa, dyskomfort w okolicy jąder, większa wrażliwość sutków i takie dziwne mrowienie w palcach. Przyjmuję finasteryd 5 mg. Jeśli chodzi o sam efekt działania, to u mnie jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie, żeby to ocenić, bo po tak krótkim czasie trudno powiedzieć, czy lek faktycznie pomoże. Na ten moment mogę się wypowiedzieć bardziej o skutkach ubocznych niż o korzyściach z leczenia. Mam 61 lat i nie prowadzę już życia seksualnego, więc ewentualne skutki uboczne w tej sferze nie mają dla mnie większego znaczenia. Dlatego każdy musi sam sobie odpowiedzieć, co jest dla niego ważniejsze i jak organizm reaguje na ten lek. U mnie początek nie był zbyt przyjemny, ale wiadomo, każdy może przechodzić
Biorę finasteryd 5 mg razem z tamsulosyną już od dwóch lat. Na początku nie było idealnie, bo pojawiły się skutki uboczne, ale u mnie z czasem bardzo się to uspokoiło. Powiedziałbym, że wyraźna poprawa przyszła mniej więcej po około 6 miesiącach i później organizm zaczął to znosić dużo lepiej. Dodatkowo jestem też na terapii TRT, więc pod tym względem problemy z libido są u mnie opanowane. Jeśli chodzi o sprawy seksualne, to w moim przypadku właśnie to miało duże znaczenie i pomogło zniwelować część obaw związanych z leczeniem. Co ciekawe, sama tamsulosyna akurat bardziej mi pomogła, niż zaszkodziła, bo zauważyłem poprawę również jeśli chodzi o problemy z erekcją. Ogólnie u mnie to wygląda tak, że początek wymagał cierpliwości, ale z czasem było znacznie lepiej. Dlatego z mojego doświadczenia nie zawsze to, co dzieje się na starcie leczenia, wygląda tak samo po kilku miesiącach.
U mnie ten lek okazał się fatalny. Nie pomógł mi na problemy z prostatą, a do tego pojawiły się u mnie skutki uboczne w sferze seksualnej. Szczerze mówiąc, jeśli ktoś chce całkowicie zniechęcić się do seksu, to może brać ten lek, ale w innym przypadku ja bym go raczej omijał. U mnie bilans wyszedł zdecydowanie na minus — żadnej wyraźnej poprawy ze strony prostaty, a za to nieprzyjemne problemy, których wcześniej nie miałem.
Na pewno pomógł mi dłużej utrzymać włosy, to mogę powiedzieć bez wahania. Problem w tym, że kiedy go odstawiłem, to mniej więcej po około 6 miesiącach włosy znowu zaczęły lecieć i finalnie straciłem to, co udało się utrzymać. Teraz jestem już rok po odstawieniu finasterydu i szczerze mówiąc, cieszę się, że w końcu przestałem go brać. Patrząc z perspektywy czasu, przez prawie 20 lat byłem ciągle rozdrażniony albo przygnębiony, a do tego bardzo często miałem problemy z żoną w łóżku. To wszystko jeszcze bardziej mnie dobijało, bo nie dość, że źle się czułem psychicznie, to jeszcze nakręcałem się tym, że coś jest nie tak. Do tego obsesyjnie patrzyłem na swoją głowę, chyba minimum dwa razy dziennie, sprawdzając, czy włosy wyglądają lepiej czy gorzej. Człowiek żył cały czas nadzieją, że uda się utrzymać jakąś wersję siebie sprzed lat, która tak naprawdę już nie istniała. Dzisiaj mam do tego dużo bardziej trzeźwe podejście. Włosy może i były dłużej, ale psychicznie i w życiu prywatnym kosztowało mnie to za dużo. Dlatego u mnie bilans ostatecznie wyszedł taki, że wolę być bez finasterydu, nawet jeśli oznacza to pogodzenie się z utratą włosów.
U mnie ten lek niestety się nie sprawdził. Po jego stosowaniu pojawiła się duszność i silny niepokój, a przez dłuższy czas nie mogłem dojść, co właściwie jest przyczyną takiego samopoczucia. Na początku w ogóle nie łączyłem tego z tabletkami i szukałem powodu gdzie indziej. Dopiero kiedy odstawiłem lek, zauważyłem, że wszystkie te objawy zaczęły ustępować i w końcu całkiem zniknęły. Wtedy dopiero dotarło do mnie, że to najprawdopodobniej właśnie on je wywoływał. W moim przypadku była to wyraźna zależność, bo po odstawieniu wróciłem do normalnego funkcjonowania.
Ten lek u mnie faktycznie obniżył libido, ale jako 59-letni mężczyzna w małżeństwie bez współżycia, nie traktuję tego jako większego problemu. Jeśli chodzi o same erekcje, to u mnie nie ma z tym większego kłopotu — po prostu dużo rzadziej się masturbuję, natomiast erekcja i objętość nasienia pozostają u mnie w porządku. Gdyby żona chciała współżyć, to mam poczucie, że spokojnie dałbym radę. Na początku pojawiły się też u mnie inne skutki uboczne, na przykład kichanie i wodnisty katar, ale z czasem te objawy ustąpiły, kiedy organizm przyzwyczaił się do leku. Z mojego punktu widzenia dla mężczyzn, którzy są bardzo aktywni seksualnie, ten preparat może być średnim wyborem, bo wpływ na libido może być dla nich istotny. Natomiast u osób, które żyją w związku z małą aktywnością seksualną albo bez seksu, ten najczęściej omawiany skutek uboczny może w praktyce nie mieć większego znaczenia. U mnie właśnie tak to wygląda — minus jest, ale w mojej sytuacji życiowej nie był na tyle istotny, żeby przekreślał całe leczenie.
Mam 53 lata i biorę finasteryd od 2,5 roku. Bardzo przeżyłem moment, kiedy dotarło do mnie, że zaczynam łysieć, zwłaszcza w okolicy czubka głowy, bo właśnie tam problem był u mnie najbardziej widoczny. Lekarz polecił mi finasteryd i ostatecznie wyszło to dla mnie dużo taniej, niż się początkowo spodziewałem. U mnie wypadanie włosów wyraźnie zahamowało już mniej więcej po miesiącu, a po około 3 miesiącach zacząłem zauważać pierwsze oznaki odrastania. Z czasem obszar na czubku głowy naprawdę się poprawił i po tych 2,5 roku to miejsce w dużej mierze się wypełniło. Najważniejsze dla mnie jest to, że przez cały ten czas nie zauważyłem żadnych skutków ubocznych. Ja przyjmuję finasteryd rano, na czczo, i u mnie taki sposób się sprawdza. Z mojej perspektywy to lek, który naprawdę bardzo mi pomógł, dlatego osobiście mogę go ocenić bardzo pozytywnie.
Brałem ten lek na łysienie androgenowe i muszę przyznać, że działa tak, jak powinien — włosy naprawdę mi odrosły i mam teraz pełniejszą fryzurę. Pod tym względem efekt jest bardzo dobry i wizualnie naprawdę robi różnicę. Niestety u mnie pojawiły się też skutki uboczne, głównie jeśli chodzi o życie seksualne. Zauważyłem, że trudniej mi dojść do wytrysku i mam też mniejszy popęd seksualny niż wcześniej. Teraz, kiedy jestem w nowym związku, coraz częściej zastanawiam się, co jest dla mnie ważniejsze — utrzymanie włosów czy jednak satysfakcja seksualna. Dodatkowo problemem jest dla mnie to, że podczas stosowania tego leku nie mogę oddawać krwi. Coraz bardziej skłaniam się więc do tego, żeby albo pogodzić się z tym, że włosy znowu zaczną się przerzedzać, albo odłożyć pieniądze na przeszczep włosów.
Uwaga: Informacje od użytkowników dotyczące produktów nie przechodzą procesu weryfikacji. Nie można więc być pewnym, czy osoba komentująca faktycznie nabyła lub używała danego produktu. Firmy czasem zlecają publikację anonimowych opinii, aby kreować korzystny wizerunek swoich produktów lub dyskredytować konkurencję. Z tego względu zalecamy opieranie się głównie na wiedzy i odpowiedziach farmaceutów.
Ostatnia aktualizacja: 13 sierpnia 2026